Grzech ciężki przeciwko lokalnej demokracji... obywatelska znieczulica



My, ludzie którym na sercu leży demokracja liberalna, oburzamy się na rządy tych, którym ta właśnie demokracja liberalna niekoniecznie jest po drodze. Zmiany w sądownictwie, w tym w sądownictwie konstytucyjnym, wywołują w nas głęboki opór. Gotowi jesteśmy wychodzić na ulice, wysyłać sobie memy świadczące o demokraturze, dawać upust naszemu oburzeniu. Kolejne ustawy, które niczym rakieta przemierzają trasę legislacyjną, wywołują w nas niepokój, ale i wkurzenie. Uzewnętrzniamy się, obgryzamy paznokcie...


W tym samym czasie, tu na samym dole, czyli w samorządzie dzieją się rzeczy, których nawet Warszawa nie widziała. Jednak mimo tego, że dzieje się naprawdę źle, prawie nikt na to nie zwraca uwagi. Ludzie, którzy dostali mandat zaufania społecznego od swoich wyborców nie mogą realizować swojego ważnego uprawnienia, które gwarantuje im statut...

W ostatnim tygodniu września ubiegłego roku, na sesji Rady Powiatu Złotoryjskiego, grupa radnych złożyła projekt uchwały zmieniającej statut powiatu. Chodziło tylko o jeden paragraf, który określał podmioty uprawnione do złożenia projektu uchwały. Zamiast grupy co najmniej 3 radnych, radni postulowali aby projekt uchwały mógł składać każdy radny. Rzadko zdarzają się w okolicy projekty uchwał autorstwa radnych, ale to jest naprawdę ważne aby mogli to robić. Radni proponowali w projekcie uchwały też zmianę techniczną - wykreślenie z kręgu podmiotów przewodniczącego Rady, który przecież miałby nadal takie prawa, bo jest... radnym.

Projekt uchwały złożyła czwórka radnych: Paweł Macuga, Łukasz Horodyski (obaj dziś Porozumienie Kaczawskie), Józef Sudoł (SLD) i Anna Melska (PiS). Było ich co najmniej trzech, projekt uchwały został zaopiniowany przez zewnętrznego adwokata. Spełniał wszelkie wymogi formalno-prawne. Radny Macuga na sesji prosił aby znalazł się on w porządku obrad kolejnej sesji.

Kilka dni później w kajeciku pn. "Rejestr wniosków i interpelacji" prowadzonym przez Biuro Rady pojawił się wpis pod numerem 20:

"Radni wnioskują o wprowadzenie zmian do Statutu Powiatu Złotoryjskiego",
"Wniosek grupy radnych"

Kilkanaście dni później przewodniczący Rady, nota bene samorządowiec z 16-letnim doświadczeniem, były burmistrz i kandydat na burmistrza Ireneusz Żurawski odpisał radnym: 

"(...) Zarząd Powiatu na posiedzeniu w dniu 11 października br. dokonał analizy przedmiotowego wniosku oraz aktu prawa miejscowego jakim jest Statut Powiatu. Zarząd zaproponował wprowadzenie szerszych zmian nie tylko tych zawnioskowanych przez Radnych, ale także dostosowania dokumentu do obowiązujących przepisów prawa. Wobec powyższego, po uwzględnieniu stanowiska Zarządu Powiatu Złotoryjskiego podjąłem decyzję o przygotowaniu i skierowaniu pod obrady XXXVIII sesji Rady Powiatu Złotoryjskiego projektu uchwały w sprawie powołania Komisji Statutowej celem opracowania zmian do Statutu Powiatu Złotoryjskiego."

Znowu w ani jednym miejscu tego pisma nie pojawia się sformułowanie "projekt uchwały". W porządku obrad październikowej sesji projekt uchwały się nie znalazł. Jednak wówczas przewodniczący Rady użył już słowa "projekt uchwały" a jako powód podawał:

"Każdy projekt uchwały powinien być zaopiniowany  przez właściwą komisję Rady. Ponieważ żadna ze statuowych komisji nie posiada w swoich zadaniach opiniowania statutu, to należy taką komisję powołać. Taka komisja wyrazi swoją opinię, a projekt uchwały będzie procedowany na najbliższej sesji. Komisja zajmie się również innymi zmianami do naszego statutu."

Radny Macuga złożył wniosek formalny o zmianę porządku obrad i wprowadzenie do porządku obrad punktu dot. głosowania nad tym projektem uchwały. Przez prawie pół godziny toczyła się dyskusja, w której m.in. przewodniczący pytał radcę prawną czy może poddać ten wniosek pod głosowanie. W głosowaniu wniosek został przez Radę odrzucony. Nadal jednak Rada nie wypowiedziała się odnośnie projektu uchwały.

Mimo obietnicy przewodniczącego o tym, że komisja wyrazi swoją opinię a projekt będzie procedowany na listopadowej sesji, na żadnej kolejnej sesji ten projekt uchwały się nie znalazł. Nie został też nigdy zaopiniowany przez żadną komisję. Powołana komisja statutowa wysunęła swój projekt uchwały i został on przegłosowany na sesji. Tamten projekt uchwały był zupełnie innej treści. 

Co ciekawe w roku 2011 i w roku 2013 były dwa projekty uchwał zmieniających statut, które zostały wprowadzone na sesję poprzez zmianę porządku obrad i nie zostały w ogóle zaopiniowane. Przewodniczący nie narzekał a radni je przyjęli. Co ciekawe były to projekty złożone przez organ wykonawczy (zarząd powiatu).

To, że nie było opinii do projektu uchwały grupy radnych oraz to, że nigdy nie został poddany pod głosowanie, jest skandalem. To, że grupa radnych nie posiada instrumentów aby dopomnieć się  szybko i skutecznie o swoje prawa jest papierkiem lakmusowym kondycji polskiej demokracji na samym dole drabinki określonej przez zasadę pomocniczości. 

Nikt jednak nie wychodzi ze świeczkami pod starostwo, lokalne koła obrońców demokracji milczą na ten temat. Zainteresowanie opinii publicznej nikłe a przewodniczący Rady z uśmiechem na ustach kręci kolejne filmiki o alfabecie. 

Jeżeli na takie coś pozwalamy na samym dole, to nie dziwmy się, że na górze jest jak jest...

Załączniki

Projekt uchwały

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.
Brak automatycznego tekstu alternatywnego.
Obraz może zawierać: tekst

Fragmenty protokołu z września 2017
Obraz może zawierać: tekst

Fragment rejestru interpelacji i wniosków

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Pismo przewodniczącego Rady

Brak automatycznego tekstu alternatywnego.

Fragmenty protokołu z października 2017

Obraz może zawierać: tekst
Obraz może zawierać: tekst
Obraz może zawierać: tekst
Obraz może zawierać: tekst
Obraz może zawierać: tekst
Obraz może zawierać: tekst

Fragment protokołu z sesji listopada 2017 r.

Obraz może zawierać: tekst

Popularne posty z tego bloga

Jak śmiem zabierać głos?

V spotkanie Zespołu do spraw konsultacji polityki transportowej Województwa Dolnośląskiego