28 sierpnia 2013

Chętniej daję prezenty niż je dostaję



Kacper Pawłowski: Zauważyłem, że Twój kontakt z fanami jest bardzo dobry, przywiązujesz do niego dużą wagę. Jak w zwykły dzień wygląda twój kontakt z fanami, czy wtedy również jesteś dla nich dostępna?


Ewa Farna: Na pewno na Facebooku też w zwykłe dni się z nimi kontaktuję, daje tam jakieś posty, chętnie informuję o tym co się dzieje. Dzisiejszy dzień bym nazwała “Dniem Farnoholika”, bo dzisiejszy dzień jest dla fanów. Dzisiaj się im podpisuję, robię zdjęcia, odpowiadam na pytania, gram specjalny koncert, gram w piłkę, bawimy się razem. To jest dzień specjalny dla fanów bez żadnych tak naprawdę innych obowiązków poza tym, że chcemy nagłośnić ten zlot, by znowu inni fani się o nim dowiedzieli, albo że podziękujemy sponsorom. No bo oczywiście bez nich oczywiście ten zlot by się nie odbył. Jestem normalnym człowiekiem. Jak wychodzę codziennie do szkoły i codziennie by ktoś stał pod domem to mnie to wkurzy. Oczywiście, że tak! Mam swoje dni, gdy nie jestem Ewą Farną, ale jestem Ewą. Na co dzień jestem Ewą. Ewa Farna jest moim hobby, moją pracą. Jak idę do szkoły to nie jestem Ewą Farną. Dlatego też jakby rozumiem, że w pracy jestem na co dzień tak naprawdę. Ktokolwiek na ulicy zaczepi mnie i chce zrobić fotkę to moim obowiązkiem jest z nim się sfotografować, podziękować za to, że mnie wspiera, ale są sytuację gdy po prostu tego nie robię. Jak jestem z rodziną na plaży zagranicą, to mówię “wiesz co jestem na wakacjach proszę zrozum to”. Jakbyś stał pod moim domem i czatował, bo tak się zdarza, to po prostu wręcz przeciwnie nie podpisze się.



KP: Czy spotykasz się wtedy ze zrozumieniem fanów?


EF: Tak. Bardzo często się spotykam ze zrozumieniem. Myślę, że mam zarąbistych fanów w tym, że rozumieją te sprawy i dlatego też nie często się zdarzają takie sytuacje. Właśnie nie dawno mieliśmy taką sytuację. Byliśmy z całym teamem, niemalże z całym teamem, było chyba 15 osób, byliśmy na obiedzie przed koncertem, no i jemy zupę, jest stół, ja siedzę tutaj i tu jest wyjście. Przyszły dziewczyny czy mogą sobie zrobić zdjęcie, akurat jadłam zupę i powiedziałam “zaraz tylko zjem zupę i zaraz do was podchodzę”, bo widziałam, że wszyscy jedzą i wszystkich musiałabym przepraszać, wychodzić itd. To jest niegrzeczne, więc zjadłam, tak naprawdę kończyłam, no i przeprosiłam wszystkich, wyszłam, dziewczyn już nie było. Szukałam, pytałam czy gdzieś są żeby ich nie zawieść, powiedzieli “wiesz co, dziewczyny już sobie chyba poszły”. To dosłownie były 3 minuty i potem tylko przeczytałam na Facebooku, że po prostu się zachowałam chamsko, że olałam, że były największymi fankami, są największymi hejterami. Na podstawie tego wydarzenia? Heloł! Lubię fanów, takich naprawdę fanów, którzy są wyrozumiali, lubią moją muzykę. a nie to, że mam grzywkę, albo nie, a później są tacy fani, pozorni, bo wystarczy im jedno moje prawo do bycia Ewą, a nie Ewą Farną i już jest źle, więc takich to ja nie kupuję, nie chcę tego.

KP: Płukanie złota to jeden z takich symboli naszego miasta. Jak czy się spodobał się ten sport? A może Ci się nie spodobał?


Nie no, totalnie mi się spodobał. Ja w ogóle nie wiedziałam, że to jest taka frajda. W zeszłym roku się to odbywało po raz pierwszy, bardzo się cieszę, że w tym też się odbędzie i mam w planie pokonać moich współpracowników. Słyszysz Karolina (przyp. red. członek ekipy Ewy), że mam Cię w planie pokonać w płukaniu złota?

KP: Po twojej obecności u nas można zauważyć, że interesują Cię problemy dzieci, które w życiu nie miały łatwo. Przed rokiem spotkałaś się w domu dziecka z dziećmi, w tym roku dochód z całej imprezy przeznaczony jest dla czterech dziewczynek. Czym dla Ciebie są te akcje charytatywne?


Kurcze, no to jest w ogóle chyba jedna z najpiękniejszych akcji w ogóle, bo widzisz, że na podstawie tego, że przyjdziesz, nie musisz nawet zaśpiewać, albo zaśpiewasz i przyjdziesz, podpiszesz się, te osoby mają taką radość, są tak wdzięczne. To jest dla mnie naprawdę drobiazg, jeżeli jestem tutaj w pobliżu. Jeżeli mogę dać tyle radości i widzę, że te osoby się strasznie cieszą to jest to po prostu niesamowite. Nie mają łatwo, ja miałam to szczęście, że zawsze miałam dobrze, mam pełnowartościową rodzinę, ale wiem, że są osoby, które nie mają łatwo, a ja strasznie lubię pomagać. Chętniej daję prezenty niż je dostaję. Chętniej widzę jak człowiek się cieszy. No bo w dzisiejszych czasach chodzimy po ulicy, idziemy do sklepu, pani “Rogalik? Eeeee”. No wiesz, zero radości. Jest to twoja praca, ja rozumiem, ale musimy się cieszyć z tego życia.


KP: Średnia wieku uczestników zlotu według Bartka to 17 lat, jednak twoja muzyka jest dla wszystkich. Jakimi słowami spróbowałabyś zachęcić tych starszych fanów do udziału w zlocie? Czy uważasz, że odnaleźliby się na zlocie?

Wiesz co, na pewno odnaleźliby się na wieczorowym spotkaniu, tego jestem pewna, afterparty może też. Nie wiem, czy by się odnaleźli w skakaniu w workach, ale w zasadzie średnia wieku w fanklubie jest większa, o wiele, ale tak naprawdę ja tam widzę po swoich chłopakach z zespołu, ale też po sobie, że jestem naprawdę wielką fanką niektórych zespołów, niektórych artystów, ale też nie jadę na spotkania. To co zrobię to kupię płytę, jeżeliby był koncert to pójdę, ale też był koncert Beyonce, którą uwielbiam, a akurat w ten dzień ja miałam dwa koncerty no i nie mogłam pójść. Strasznie mnie to martwiło, więc nie wiem, czy do końca są zainteresowani, albo czy mają czas. To jest normalne. Jakiś facet jedzie na spotkanie z Ewą Farną do Złotoryi, ale ma kobietę, która mu powie “Eee jak to? Że co? Że na spotkanie z Ewą chcesz jechać? Zostajesz w domu!”, więc wiesz niektóry mają tak, że nie mogą po prostu jechać. Heloł!

KP: Masz bardzo fajny taki mocny rockowy głos. Próbowałem sobie wyobrazić jak jakaś polska artystka zaśpiewałaby utwór The Cranberries “Zombie”.

Znam, ale tego utworu nie lubię. “Zombie, Zombie, Zombie” (tu śpiewa). Wiesz co ja, ogólnie coraz częściej się z tym spotykam i bardzo mnie to martwi, że ludzie chcą żebym śpiewała covery bo im się podoba “Show must go on”, Whitney Houston, “Sleeping in my Car”, ale ja nie jestem coverbandem. Jestem piosenkarką, która ma własne piosenki i nie chcę tego robić, więc jeżeli chcesz sobie wysłuchać covera to wiesz. Ja uwielbiam śpiewać covery, ale wolałabym żeby fani lubili moją muzykę, a nie moje wykonanie innych bo ja staram się nie być interpretą, ale pełnowartościowym człowiekiem, który pisze tę muzykę, który robi sobie własny repertuar, więc staram się odchodzić od tych rzeczy. Nie wiem czy mam tak naprawdę rockowy głos, bo widać ja zdarłam sobie tak głos mocno, że nie wiem czy do końca będzie ciągle rockowy. Teraz ta płyta będzie trochę odmienna, ja lubię znajdować siebie i swój głos w zupełnie innych klimatach. Lubię śpiewać blues, jazz,  ciężki rock&roll, rnb, bo ten głos brzmi jakoś tak inaczej. Lubię siebie znajdować w innych klimatach i nie tylko, a nie maksymalnie się trzymać tego jednego i to mnie bawi, odkrywanie tego wszystkiego. Mam nadzieję, że fani to zrozumieją i będą chcieli słuchać ze mną tych nowych piosenek.

Wywiad ukaże się wraz z obszerną relacją ze zlotu we wrześniowym "Echu Złotoryi". 

Pliki cookies

Uwaga! Strona wykorzystuje do działania pliki cookies, które są zbierane między innymi w celach reklamowych oraz statystycznych, a także dla poprawy wygody korzystania z serwisu. Jeżeli nie zgadzasz się z tym wyłącz opcję w przeglądarce. Więcej informacji